Nasza podróż
Mapa naszej wyprawy
x - noclegi
Nasza podróż po Finlandii rozpoczęła się w Helsinkach, do których dotarliśmy promem z Talinu.
Pierwszy nocleg rozbiliśmy przed Lahti, w uroczym zakątku - w miejscu rzutów rożnych na
lokalnym boisku piłkarskim :]
Poranek przywitał nas chłodnym wiaterkiem, ale dało się przeżyć.
Głównym punktem zwiedzania Lahti były usytuowane tam skocznie narciarskie. Śniadanko na
jednym z punktów widokowych było przepyszne :]
Najedzeni udaliśmy się w dalszą drogę.
Po drodze mogliśmy podziwiać wspaniałe krajobrazy Finlandii.
Na nocleg obraliśmy wspaniałe miejsce w lasku, tuż nad jednym z jezior. Oczywiście nie
mogliśmy sobie odmówić kąpieli ... w końcu to lipiec :]
Skoro świt udaliśmy się w dalszą podróż. Na pierwszym postoju udaliśmy się do Savonlinna, skąd
rozprzestrzeniał się wspaniały widok na jeziora. Następnie pojechaliśmy się do Parku Narodowego
Koli. Z parkingu wyjechaliśmy na szczyt bezpłatną kolejką. Gdy dotarliśmy na miejsce
przywitał na bajeczny wręcz widok. Nie można tego ująć słowami ... trzeba to po prostu
zobaczyć.
Za Vuokko udało nam się znaleźć bardzo przyjemne miejsce na nasz kolejny nocleg.
Pogoda nas rozpieszczała, dzięki czemu mogliśmy w pełni podziwiać uroki krajobrazu fińskiego.
W kolejnym dniu wyprawy napotkaliśmy fantastyczne miejsce - knajpkę koło której ustawione
były kukły, zrobione z palików drewna i poubierane w różnego rodzaju ubrania (od staników po
stroje hokejowe). Wisiała tam też mapa europy na której można było zaznaczyć miejsce skąd się
przybyło.
W tym też dniu po raz pierwszy zobaczyliśmy renifery - widok tym fajniejszy, że akurat
była to mama z dzieckiem :]
Za Kuusamo rozbiliśmy namiot.
Poranek przywitał nas chłodem i lekkim deszczykiem, który jednak na całe szczęście nie trwał
długo.
Nadszedł czas dwudniowego zwiedzania Parku Narodowego Oulanka. Pozytywnie zaskoczyły nas
chatki dla turystów - bardzo dobrze utrzymane. W jednej z nich spędziliśmy noc. Chrapanie
jednego z turystów dało mi się mocno we znaki :/ ... taki los.
Praktycznie cały następny dzień wędrowaliśmy dalej po parku. Celem było dotarcie do wodospadu Jyrava.
Poza granicami Parku rozbiliśmy namiot i udaliśmy się na spoczynek.
Kolejny dzień zapowiadał się wspaniale - mieliśmy odwiedzić św. Mikołaja :]
Było coraz zimniej - środek lipca, a my łazimy w kurtkach zimowych :]
Oczywiście w Rovaniemi poszliśmy do urzędu pocztowego św. Mikołaja, skąd wysłaliśmy kartki z
pozdrowieniami. Można tam też zostawić karteczkę z prośbą o wysłanie przez św. Mikołaja listu
do wybranej przez siebie osoby. Do mojego chrześniaka dotarł list w grudniu - tak jak chciałam :]
Po wizycie na poczcie udaliśmy się na plac przed dom świętego, gdzie namalowana jest
lina koła podbiegunowego.
Sam domek Mikołaja trochę nas rozczarował ... może dlatego, że
mieliśmy inne wyobrażenia na ten temat. No ale cóż ... komercja jest wszędzie. Po odczekaniu
swojej kolejki zrobiliśmy sobie zdjęcie ze świętym :] ... pamiątka na całe życie. Potem
udaliśmy się na małe zakupy dla bliskich osób.
Na nocleg udało nam się znaleźć świetne miejsce nad rzeką Ounasjoki. Północ wybiła, a na dworze
dalej jasno :]
Następnego dnia udaliśmy się w kierunku Parku Narodowego Pallas-Ounastunturi. Co chwilę swoją
obecnością zaszczycały nas reniferki. W Laponii więcej widzieliśmy tych zwierzaków, niż ludzi.
Park Pallas-Ounastunturi to przepiękne miejsce, każdemu odwiedzającemu Finlandię polecam tam
się udać. Człowiek dopiero w takim miejscu dostrzega jaki jest malutki, wobec ogarniającej go
przyrody.
Na nocleg obraliśmy sobie to samo miejsce co poprzedniej nocy.
Następnego dnia udaliśmy się w drogę w kierunku wybrzeża.
Na dłużej zatrzymaliśmy się w Oulu - ze względu na uniwersytet i politechnikę, nazywane miastem młodych. W mieście tym odbywa się spora liczba festiwali i chyba my akurat natknęliśmy się na dzień "po", bo jedna z części miasta wyglądała tak jakby tajfun tam przeszedł (porozrzucane kartony z piwa nikogo nie raziły, nawet służb porządkowych).
Nocleg nad Zatoką Botnicką i śpimy :]
Finlandia jest krajem kontrastów - bajeczne pojezierze, mroźna Laponia i zupełnie odmienne wybrzeże.
Spanko obraliśmy sobie nad maleńką plażą - w końcu ciepła woda :]
Żal było, że na swojej drodze nie można już było dostrzec reniferów.
W związku z tym, iż zmrok zapadał już szybciej przed Tempere rozbiliśmy namiot i był to pierwszy nocleg bez dostępu do naturalnego źródła wody.
Na drugi dzień udaliśmy się do Tempere, które znane jest z muzeum Muminków. Moi współpodróżnicy udali się na jego zwiedzanie, ja natomiast wybyłam na podbój miasta.
Za Hameenlinną rozbiliśmy spanko. Był to ostatni już nocleg w Finlandii.
Następnego dnia wyruszyliśmy do Helsinek. Tam też udaliśmy się na plac senacki, gdzie znajduje się Katedra Luterańska. Nieopodal można zwiedzić Cerkiew Prawosławną.
W tym samym dniu pojechaliśmy do portu, gdzie promem przemieściliśmy się do Talinu.